Z okazji nadchodzącego Prima Aprilis zaprosiliśmy Was do podzielenia się najzabawniejszymi historiami z apteki – i nie zawiedliście! Wasze opowieści rozbawiły nas do łez, dlatego z radością, dziś w Prima Aprilis publikujemy pierwszą część zgłoszonych anegdot. Kolejna porcja śmiechu już za tydzień – bądźcie czujni!
Pewnego dnia do apteki wchodzi starszy pan, pełen energii i z szerokim uśmiechem na twarzy. Podchodzi do lady, wyciąga karteczkę i zaczyna czytać:
— Poproszę ten mmm… Viagrosan Max Turbo 2000.
Ja, próbując powstrzymać uśmiech:
— Chyba chodzi o coś innego?
— Nie, nie, młoda damo! — mówi pan stanowczo. — Ja wiem, co piszę. Viagrosan Max Turbo 2000.!
Zaglądam do systemu, ale oczywiście czegoś takiego nie ma.
— Wie pan co, nie widzę tego w bazie. Może ktoś podał panu złą nazwę?
Starszy pan marszczy czoło, wyciąga telefon i dzwoni do żony:
— Helenko, skarbie, jak to się nazywało? Mhm… Aaaa! No tak, już wiem!
Odkłada telefon i mówi z pełnym przekonaniem:
— Ten syrop na odporność! [I podaje nazwę znanego produktu na wsparcie odporności]
Ja już nie wytrzymuję i parskam śmiechem.
— Faktycznie, trochę inna kategoria!
A pan z uśmiechem mruga okiem:
— No cóż, jedno i drugie podnosi człowieka na nogi!
***
Do apteki wpada starsza pani. Podchodzi do okienka i mówi:
— No, ten, poproszę syrop na kółkach!
Farmaceuta marszczy brwi ze zdziwienia:
— Syrop na kółkach? Może chodzi o syrop na kaszel?
— Nie, nie! Na kółkach! W telewizji pokazywali!
Farmaceuta próbuje odgadnąć, pokazuje kilka buteleczek, ale pacjentka kręci głową. Aż nagle dostaje olśnienia, klaszcze w dłonie i wykrzykuje:
— Już wiem! [podaje nazwę leku] W reklamie butelka jeździła na rowerze!
Farmaceuta oraz pozostali pacjenci w kolejce wybuchają śmiechem. A starsza pani, triumfująco pokazując telefon, dodaje z uśmiechem:
— No widzi pan? Mówiłam, że na kółkach!
***
Kiedyś do apteki przyszła pani, prosząc o witaminy z… wiewiórki! Cały zespół długo zastanawiał się, o co mogło chodzić, tym bardziej że pani stanowczo twierdziła, że oprócz wyciągu z wiewiórki, w składzie był też ekstrakt z papugi!
Niestety, do dziś nie udało nam się rozwikłać tej zagadki, ale za to historia na długo zapadła nam w pamięć!
***
Przychodzi pani do apteki i mówi:
— Dzień dobry. Poproszę styropian.
Chodziło o znany produkt na biegunkę.
***
W aptece nie zawsze jest poważnie – zdarzają się różne zabawne sytuacje. Pacjenci często przekręcają nazwy leków, ale i nam czasem zdarza się powiedzieć coś, co wprawia nas w zakłopotanie.
Jedna z takich historii zaczęła się od wizyty pacjenta z odręcznie wypisaną receptą. Pismo było kompletnie nieczytelne, więc zirytowana wypaliłam:
— Kto to widział tak nabazgrać poważny lek na recepcie!
Na co pacjent, nieco zmieszany, odpowiedział:
— Następnym razem postaram się pisać czytelniej.
Dopiero wtedy dotarło do mnie, że mam przed sobą lekarza, którego wcześniej nie znałam – przyszedł do apteki, bo jego teściowej zabrakło leku. Zmieszana zaczęłam przepraszać, ale on tylko się uśmiechnął i powiedział:
— Mama zawsze mi powtarzała, że bazgrzę jak kura pazurem, ale jej nie słuchałem… No i teraz się na mnie zemściło!
Od tamtej pory staram się trzymać język za zębami i dokładniej analizować recepty pro familiae. A takie sytuacje sprawiają, że z uśmiechem przychodzę do pracy!
***
Do apteki przychodzi młody chłopak i mówi:
— Poproszę prezerwatywy.
Ja, niewiele myśląc, odruchowo pytam:
— Małe czy duże?
Chłopak wyraźnie zbity z tropu odpowiada niepewnie:
— Nie wiem… takie średnie chyba?
W jednej chwili uświadamiam sobie, jak to zabrzmiało, i szybko doprecyzowuję:
— Chodzi mi o opakowanie – małe czy duże?
Na co chłopak, już rozbawiony, śmieje się i mówi:
— Aaa, to większe proszę!
***
Pierwszy tydzień pracy w aptece – pełne skupienie, chcę wszystko robić perfekcyjnie. Przychodzi klient i mówi:
– Poproszę ten, no, jak to się nazywa… do smarowania, na te sprawy… Wie pani, no, jak mąż i żona.
Chcąc pomóc, zaczynam wyliczać:
– Żel nawilżający? Maść przeciw otarciom? A może coś rozgrzewającego?
Na co pan czerwienieje i kręci głową. W końcu woła:
– No, TEN KLEJ DO ZĘBÓW!
Okazało się, że chodziło o krem mocujący do protez! Od tamtej pory wiem, że precyzja w aptece to podstawa, a niektóre „sprawy” mogą oznaczać naprawdę wszystko!
***
Pan w średnim wieku nieśmiało podchodzi do okienka i pyta:
— Czy ma pani coś, żeby podnieść libido u mojej żony?
Trochę mnie zatkało, ale zanim zdążyłam odpowiedzieć, odezwała się starsza pani z kolejki:
— Mieszkanie pan posprząta, kolację zrobi, butelkę wina i kwiaty kupi… a libido od razu wzrośnie! 😉
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, ale coś w tym jest!
***
Przyszła pani do apteki i mówi:
— Poproszę coś dla mojej córki. Kaszel, katar, gorączka.
Zapytałam:
— Jak wysoka?
Na co usłyszałam zupełnie poważną odpowiedź:
— 164 cm.
***
Pewnego słonecznego dnia przy okienku spotkałam naszą stałą pacjentkę. Poprosiła o test ciążowy.
Zdziwiłam się trochę, bo była w wieku mojej babci. Od słowa do słowa wyszło, że kupuje go… dla swojego psa!
Zapomniałam tylko zapytać, jak zamierza go użyć. Choć mam wrażenie, że ma naprawdę bujną wyobraźnię!
***
Do apteki przyszła młoda dziewczyna po maść ułatwiającą gojenie po tatuażu. Zależało jej na małym opakowaniu, a na stanie zostało ostatnie.
Zaczęłam więc przeszukiwać szuflady, co zajęło mi dłuższą chwilę. Klęcząc nad jedną z nich, usłyszałam trzask zamykanych drzwi. Wstałam z maścią w ręku i rzuciłam do koleżanki:
— I co? Poszła sobie?
Na co spod blatu dobiegł mnie spokojny głos:
— Jestem tutaj. Wiążę buta.
Nie muszę chyba mówić, jak bardzo było mi głupio…
***
Kolejne historie już za tydzień 🙂
Farmacja po godzinach
Pytania, które otwierają rozmowęW jaki sposób warto pytać, aby poznać potrzeby pacjenta? Rozmowa z pacjentem...
Farmacja po godzinach
5 najtrudniejszych pytań Wielkiego Testu Expertów Farmacji. Co sprawiło największe kłopoty uczestnikom? Sprawdź!W I Wielkim Teście Expertów Farmacji uczestnicy mierzyli się aż z 48 pytaniami,...
Farmacja po godzinach
7 faktów medycznych o śmiechu: Czyli całkiem serio o wpływie dobrego humoru na zdrowieOd dawna mówi się, że śmiech to najlepsze lekarstwo, a nowoczesne badania...
Materiały i treści opublikowane na stronie, jak również jej projekt graficzny jako całość, podlega ochronie prawnej, w tym na mocy przepisów prawa autorskiego, prawa własności przemysłowej oraz ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Zabronione jest powielanie lub wykorzystywanie w inny sposób jakichkolwiek materiałów i treści w całości jak i w części bez pisemnej zgody administratora strony wskazanego w nocie prawnej. Zamieszczanie linków do strony lub do treści w niej zawartych jest dopuszczalne tylko do celów prywatnych, niezwiązanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.